Stary Sącz-Przehyba-Stary Sącz
Środa, 18 sierpnia 2010
· Komentarze(1)
Kategoria BESKIDY 2010
Rozentuzjazmowani i rozgrzani ruszyliśmy, by zdobyć jeden ze szczytów Beskidu Sądeckiego-Przehybę(1175m n.p.m.)
"Łatwiej wjechać, trudniej zjechać" - tak brzmiało hasło w przewodniku opisujące pokonaną przez nas trasę. My jednak wprowadziliśmy małą korektę, mianując tą trasę hasłem " Łatwo wjechać, nie da się zjechać"
Wjazd na szczyt co prawda był wyczerpujący, jednak stosunkowo łatwy technicznie. Równy asfalt, zero ruchu, piękna zielona aura sprzyjały mozolnemu kręceniu pod górę.
Zjazd(a raczej zejście) zajął nam więcej czasu niż wjazd! Kolosalne kamienie, ogromne korzenie, wyrwy, błoto, stromizny uniemożliwiały jazdę na rowerze. Trzeba by naprawdę doświadczonego downhillowca do pokonania tej trasy!

W oddali pomnik przyrody-Krzesło Św. Kingi

Na tarasie schroniska

Tutaj dało się jechać

Tu niestety już nie...

Podczas zjazdu(zejścia)
"Łatwiej wjechać, trudniej zjechać" - tak brzmiało hasło w przewodniku opisujące pokonaną przez nas trasę. My jednak wprowadziliśmy małą korektę, mianując tą trasę hasłem " Łatwo wjechać, nie da się zjechać"
Wjazd na szczyt co prawda był wyczerpujący, jednak stosunkowo łatwy technicznie. Równy asfalt, zero ruchu, piękna zielona aura sprzyjały mozolnemu kręceniu pod górę.
Zjazd(a raczej zejście) zajął nam więcej czasu niż wjazd! Kolosalne kamienie, ogromne korzenie, wyrwy, błoto, stromizny uniemożliwiały jazdę na rowerze. Trzeba by naprawdę doświadczonego downhillowca do pokonania tej trasy!

W oddali pomnik przyrody-Krzesło Św. Kingi

Na tarasie schroniska

Tutaj dało się jechać

Tu niestety już nie...

Podczas zjazdu(zejścia)


