Pierwsza wyprawa z cyklu 'zapory i elektrownie wodne'. Spontanicznie, pod wpływem zachwytu piękną pogodą wyruszyliśmy na podbój elektrowni wodnej w Samociążku. W pierwszą stronę trasa czysto szosowa(moja), z powrotem odrobinkę terenowa(Majora :D). Pogoda dopisała!
Nie ma to jak wreszcie odzyskać swój kochany rowerek! Scott Contessa w nowej odsłonie spisuje się świetnie :-) Trasa 100% szosowa, a na mecie pyszne kanapki u Madzi!