Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2010

Dystans całkowity:625.50 km (w terenie 42.00 km; 6.71%)
Czas w ruchu:33:07
Średnia prędkość:17.99 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:44.68 km i 3h 18m
Więcej statystyk

Gortatowo-Chełmża

Piątek, 9 lipca 2010 · Komentarze(1)
Drogę powrotną postanowiliśmy nieco skrócić. Zniechęceni wtorkowym dystansem oraz zachęceni zwiedzeniem Wąbrzeźna ruszyliśmy z powrotem na zachód, aby w Chełmży skorzystać z PKP. Wycieczka opłacalna z wielu powodów. Mniejszy, mniej męczący dystans, nowe poznane drogi, tani bilet(4.41zł + 1zł za rower).

Wycieczka bardzo miła, po drodze krajobraz przeważająco wiejski. Gorąco jak w piekle. Na szczęście popluskaliśmy się w jeziorze Zamkowym w Wąbrzeźnie, co wcale nie ostudziło naszego zapału do dalszego kręcenia.


Rowrzyści gotowi do wyjazdu


Radziu na tle żwirowni


Olifka i jakieś maszyny

Do sklepu

Czwartek, 8 lipca 2010 · Komentarze(0)
Krótka przejażdżka z Anią do sklepu po lody :-)

MISJA Gortatowo!

Wtorek, 6 lipca 2010 · Komentarze(0)
Osowa Góra-Ostromecko-Jezioro w Kamionkach-Kowalewo-Golub-Wąpielsk-GORTATOWO

W pewien pochmurny lipcowy wtorek postanowiliśmy wybrać się razem z moim Rowerzystą w odwiedziny do rodzinki w Gortatowie. Pogoda od samego początku nie chciała nam sprzyjać. Jechaliśmy podobno z wiatrem, a więc deszcz nas "gonił". Dogonił na szczęście dopiero w Kowalewie Pomorskim, jednak i tak dał się we znaki. Żeby tego było mało przypadkiem wydłużyliśmy sobie naszą wycieczkę zahaczając o miejscowość - "Pigża". No nic, pare kilometrow i minut ślęczenia nad mapą nikomu jeszcze nie zaszkodziły... Dalej też nie było kolorowo, bo do pokonania mieliśmy odcinek Kowalewo-Golub Dobrzyń. Wąska droga, tiry, autobusy, deszcz, masakra.

Na miejsce dojechaliśmy koło godziny 19. Brudni, głodni i zmęczeni. Na szczęście kolejne dni całkowicie zrekompensowały nasz wysiłek. Nabraliśmy sił i pozytywnej energii by udać się w drogę powrotną. Choć szkoda, że nie mogliśmy zostać dłużej...


Maszyny przed blokiem


Dętka kupiona - możemy ruszać!


U celu. Z gospodynią :-)

Murowana Goślina - powerade MTB marathon

Niedziela, 4 lipca 2010 · Komentarze(5)
Pierwszy mój powerade mtb marathon. Start na dystansie MINI. Miało być 38km, wyszło 44...!

Tuż za linią startu zaczęła się prawdziwa... piaskownica! Pierwsze 8 kilometrów przejechaliśmy razem z megowcami, potem już sami minimaliści. Podczas trasy dużo piachu i korzeni, mało wymagające podjazdy, jeden zabójczy zjazd. Co ciekawe najwyższym punktem była Dziewicza Góra, której niestety nijak nie dało się odczuć; żadnych ładnych widoczków, ani poczucia zdobycia jakiegoś szczytu.

Maraton naprawdę udany. Mimo lekkiej niedyspozycji w postaci uciążliwego kataru udało mi się stanąć na podium! i to na najwyższym stopniu:D

W kategorii OPEN MINI - 168/240

aaa... i zapomniałam dodać, że złapałam gumę! Na szczęście zorientowałam się dopiero na mecie :D


Mój najlepszy na świecie Klub Kibica, w składzie: Radziu i Mama! <3


Gdzieś na trasie


Olifka na mecie


Olifka na podium