szkolnie

Wtorek, 25 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria szkolnie
Do z Misiakiem :-)
Z powrotem bardzo lajtowo po terenie.

wiatr niedozniesienia

nad jeziorko

Piątek, 21 maja 2010 · Komentarze(0)
Czas się obudzić i wreszcie wsiąść na kochany rowerek(po tygodniowym detoksie!!!).
Słoneczko zachęcało, towarzystwo jeszcze bardziej :-)

szkolnie

Czwartek, 13 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria szkolnie
Nie dość, że deszcz to jeszcze pada...

DZIEŃ 6 Kampinos-WARSZAWA

Środa, 5 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria MAJÓWKA 2010
To właśnie dziś miało spełnić się marzenie-cel naszej wyprawy, czyli dotarcie do stolicy naszego państwa. Co niektórych może zdziwić, była to moja pierwsza wizyta w tym mieście. Tym bardziej ekscytująca, bo na rowerze.
Po drodze postanowiliśmy również zwiedzić cmentarz w Palmirach, miejsce gdzie pochowane zostały ciała zamordowanych Polaków podczas II wś.

Warunki pogodowe nie pozwalały na delektowanie się jazdą. Mimo to, świadomość, że to już tuż-tuż do celu skutecznie pchała nas do przodu.

Warszawa: Myślę, że mi się spodobała. W porównaniu do Bydgoszczy sieć ścieżek rowerowych stoi na zdecydowanie wyższym poziomie. Niestety nie spotkaliśmy żadnego warszawskiego rowerzysty, który mógłby podzielić się z nami wrażeniami na temat komunikacji w stolicy.

Wyjazd zdecydowanie należał do udanych. Pokonaliśmy ponad 400km, w różnych warunkach pogodowych, na różnych drogach. Dotarliśmy do celu cali i zdrowi i najważniejsze szczęśliwi i pełni sił na kolejne przygody! Na trasie pomagał nam GSP ( pieszczotliwie nazywany Mariolą). Czasem było nam zimno, czasem wiatr przeszkadzał, ale dzięki temu zaprawiliśmy się na kolejne rowerowe podboje, których na pewno nie zabraknie w tym roku! :-)

W samym sercu puszczy kampinoskiej


Warszawa i to nieopisane szczęście:D


Cel osiągnięty! Pałac Kultury! widziany pierwszy raz w życiu!


Chillout na starówce

DZIEŃ 5 Nowe Sarnowo-Stara Dąbrowa(KPN)

Wtorek, 4 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria MAJÓWKA 2010
Pobudka o godzinie 8.00. Za oknem szaro, buro, mokro, wiatr, chmury, zimno!
My się jednak zniechęcić nie dajemy, jemy śniadanko, ciepło ubieramy i ruszamy w drogę! To co nas pokrzepiało to wiatr w plecy i perspektywa spędzenia nocki w ciepłym ośrodku w samym sercu Puszczy Kampinoskiej.

Po drodze złapaliśmy mini kryzys. Jak co 30km planowaliśmy zrobić przerwę na coś do jedzenia. Niestety zapuściliśmy się w bardzo ubogie okolice i po sklepie ani śladu! Głodni i zziębnięci(szczególnie stopy odmawiały posłuszeństwa) posililiśmy się małą kanapką i ruszyliśmy z nadzieją na pojawienie się jakiegoś wiejskiego sklepiku. Po jakichś 45km dotarliśmy do podajże Trębek, gdzie uzupełniliśmy braki węglowodanów i oczywiście poczyniliśmy zapasy.

Później czekała nas nie mniej absorbująca przygoda, a mianowicie przejazd przez most w Zakroczymie. Dzięki niezawodnej orientacji w terenie Radzia udało nam się ominąć S7 i bezpiecznie dotrzeć na drugi brzeg Wisły.

Jakby tego było mało pod koniec zaczęło padać. Na szczęście wyposażeni w deszczówki nie odczuliśmy tego zbyt dotkliwie. Tym bardziej dodaliśmy gazu, by szybciej móc się wysuszyć i zjeść "obiad" w ośrodku.

Dzień był dość wyczerpujący, jednak bogaty w przygody.

W końcu dojechaliśmy do Puszczy Kampinoskiej! To jest coś! :-)

Klimatów wiejskich ciąg dalszy...


Widok na Wisłę, w tle słynna S7


Olifka i "Mariola" - czyli starcia z GPSem

DZIEŃ 3 Kretki Małe-Nowe Sarnowo

Niedziela, 2 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria MAJÓWKA 2010
Kolejna długa trasa. Jak to zwykle bywa, zamiast 105km przekręciliśmy ponad 120... To chyba mój ulubiony dzień jeśli chodzi o ilość sił i energii. Fakt, słońce nie do końca chciało nam świecić, za to drogi po których jechaliśmy były przedniej jakości. Równy asfalt lub nawet ubite drogi polne pozwoliły nam osiągnąć jak na nasze możliwości pokaźną średnią!

Po drodze mogliśmy zachwycać się pięknem polskiej wsi oraz mieliśmy sposobność poznać kolarza z Sierpca.

Długo czekaliśmy na tabliczkę z napisem "WOJEWÓDZTWO MAZOWIECKIE". Niestety nie udało nam się jej nigdzie zlokalizować. Dniem 2 maja 2010 przekroczyłam na moim jednośladzie 4 województwo w moim życiu;-) Zostało jeszcze 12!? Wszystko przed nami!

Kiedy dojechaliśmy już na miejsce(do wujka na nocleg) okazało się, że po domownikach nie ma śladu. Co więcej przywitał nas, nie pies, ale KOŃ OBRONNY. Starcie nie należało do najmilszych, na szczęście po krótkim czasie udało nam się dostać bezpiecznie do domu. A i tam czekały na nas nowe niespodzianki...

A w tle sianko... :-)


Wiejskie klimaty